Początek lata w powiecie Strzyżowskim tradycyjnie należy do wielkich świąt lokalnych społeczności. W tym roku wyczekiwane przez społeczności Dni Strzyżowa oraz Dni Frysztaka zapowiadały się niezwykle widowiskowo. I choć organizatorzy dopięli wszystko na ostatni guzik, a artyści byli w pełnej gotowości, weekend przyniósł wyzwanie, którego nie dało się w pełni zaplanować – gwałtowne załamanie pogody.
Dni Strzyżowa 2026 miały być weekendem pełnym słońca, plenerowych koncertów i rodzinnych pikników. Niestety, już od pierwszych godzin imprezy nad miastem zawisły ciężkie, ołowiane chmury. Przelotne opady szybko przekształciły się w ulewę, która momentami zmuszała uczestników do szukania schronienia pod parasolami i w przygotowanych namiotach gastronomicznych.
„Pogody nie wybieramy, ale atmosferę tworzą ludzie, a nie słońce!” – komentował jeden z mieszkańców, stojąc w pelerynie przeciwdeszczowej tuż pod sceną.
Mimo że z powodów bezpieczeństwa technicznego niektóre punkty programu (w tym strefa zabaw dla najmłodszych z dmuchawcami) musiały zostać czasowo wstrzymane, publiczność nie zawiodła.
Niemal identyczny scenariusz napisała pogoda dla sąsiedniego Frysztaka. Gmina, znana ze swojej gościnności i świetnej organizacji imprez plenerowych, musiała błyskawicznie reagować na dynamicznie zmieniające się warunki atmosferyczne. Silne porywy wiatru i ulewny deszcz postawiły organizatorów Dni Frysztaka 2026 w trudnej sytuacji.
Dzięki sprawnej koordynacji służb ratunkowych i zabezpieczeniu terenu, impreza mogła być jednak kontynuowana. Choć frekwencja w najbardziej deszczowych momentach nieco spadła, wieczorne koncerty gwiazd przyciągnęły pod scenę prawdziwych twardzieli.
Choć tegoroczne święta Strzyżowa i Frysztaka zapiszą się w historii jako jedne z najbardziej deszczowych, paradoksalnie pokazały coś niezwykle cennego – ogromną solidarność i determinację mieszkańców.
Dodaj komentarz